Wreszcie ruszyłam z miejsca z moim blogiem.
Wiem, wiem ... w tych czasach juz każdy może załozyć sobie bloga tylko Ty dziewczyno , urodzona
w latach głębokiej komuny z gminnej wioski nie umiałaś tego ugryźć.
Ugryzłam i poczyniłam nowy krok w swoim życiu Yuuppiii. :D
Mój blog będzie wszystkim tym , co wypływa z mojego serca i mojej duszy.
Nie będę trzymała się tu twardych zasad, że tylko o gotowaniu i koniec.
Nie !!!
To blog osobisty o życiu za granicą matki - wariatki , czterdziestolatki.
Kobiety spełniającej się, zakochanej a przy okazji rozpieszczającej podniebienia swoich bliskich.
To blog o życiu i trudnościach z jakimi spotyka się każda samotnie wychowująca matka (może ojciec).
O przeciwnościach jakim musiałam stawić tu czoła nie posiadając w pobliżu wsparcia w postaci
rodziny i przyjaciół , gdyż wszyscy oni zostali w Polsce.
O nowych znajomościach, które miały pozornie wyglądać jak przyjaźnie a w efekcie były
wyidealizowanymi obrazami ludzi, którzy nauczyli jednej rzeczy , że nie należy ufać ludziom,
którzy są słodko pierdzący. ( co to znaczy wyjaśnię później)
Moją pasją jest gotowanie i pieczenie. Odkrywanie świata poprzez smaki. Poza tym kocham ludzi i
Świat. Lubię się śmiać z całych sił, czerpać życie garściami i mówić ludziom o ich wyjątkowości. Bo
każdy z nas jest jedyny, niepowtarzalny i wyjątkowy....
Osiem lat temu wyjechałam z moim 9-cio letnim wówczas synem z Polski do Belgii. Od tamtego
czasu minęło 8 długich lat i teraz juz nie jestem tak zagubiona jak wtedy miało to miejsce.
Początki były bardzo trudne.Ja nie znałam języka niderlandzkiego ani francuskiego a angielski był
tak kulawy , że aż żaden.
Mój syn musiał od września pójść do belgijskiej szkoły, gdzie nie rozumiał nic w tym języku, którym
tam się posługiwano. Było ciężko ale było warto.
Jako osoba cicha o niskiej samoocenie stałam się silną kobietą ,pyskatą - niestety ale radzącą sobie
sama z przeciwnościami belgijskiej rzeczywistości i biurokracji.
Mój syn dziś ma prawie 18 lat i uczy się super. W swojej klasie jest jednym z najlepiej uczących się
uczniów. Jestem bardzo dumną mamą z bardzo dobrym kontaktem ze swoim jedynakiem.
Po latach niepowodzeń moje serce otworzyło się na uczucia. Poznałam wspaniałego mężczyznę, jest
Polakiem i tak jak ja ma za sobą nieudany związek i dziecko.
Jestem szczęśliwą osobą, czuję to szczęście a wtedy gdy jestem szczęśliwa lubię tworzyć.
Zapraszam do mojego pierwszego i podstawowego przepisu na ciasto kruche i ciasto, które wczoraj
zostało stworzone w przypływie inspiracji.
Wiem, wiem ... w tych czasach juz każdy może załozyć sobie bloga tylko Ty dziewczyno , urodzona
w latach głębokiej komuny z gminnej wioski nie umiałaś tego ugryźć.
Ugryzłam i poczyniłam nowy krok w swoim życiu Yuuppiii. :D
Mój blog będzie wszystkim tym , co wypływa z mojego serca i mojej duszy.
Nie będę trzymała się tu twardych zasad, że tylko o gotowaniu i koniec.
Nie !!!
To blog osobisty o życiu za granicą matki - wariatki , czterdziestolatki.
Kobiety spełniającej się, zakochanej a przy okazji rozpieszczającej podniebienia swoich bliskich.
To blog o życiu i trudnościach z jakimi spotyka się każda samotnie wychowująca matka (może ojciec).
O przeciwnościach jakim musiałam stawić tu czoła nie posiadając w pobliżu wsparcia w postaci
rodziny i przyjaciół , gdyż wszyscy oni zostali w Polsce.
O nowych znajomościach, które miały pozornie wyglądać jak przyjaźnie a w efekcie były
wyidealizowanymi obrazami ludzi, którzy nauczyli jednej rzeczy , że nie należy ufać ludziom,
którzy są słodko pierdzący. ( co to znaczy wyjaśnię później)
Moją pasją jest gotowanie i pieczenie. Odkrywanie świata poprzez smaki. Poza tym kocham ludzi i
Świat. Lubię się śmiać z całych sił, czerpać życie garściami i mówić ludziom o ich wyjątkowości. Bo
każdy z nas jest jedyny, niepowtarzalny i wyjątkowy....
Osiem lat temu wyjechałam z moim 9-cio letnim wówczas synem z Polski do Belgii. Od tamtego
czasu minęło 8 długich lat i teraz juz nie jestem tak zagubiona jak wtedy miało to miejsce.
Początki były bardzo trudne.Ja nie znałam języka niderlandzkiego ani francuskiego a angielski był
tak kulawy , że aż żaden.
Mój syn musiał od września pójść do belgijskiej szkoły, gdzie nie rozumiał nic w tym języku, którym
tam się posługiwano. Było ciężko ale było warto.
Jako osoba cicha o niskiej samoocenie stałam się silną kobietą ,pyskatą - niestety ale radzącą sobie
sama z przeciwnościami belgijskiej rzeczywistości i biurokracji.
Mój syn dziś ma prawie 18 lat i uczy się super. W swojej klasie jest jednym z najlepiej uczących się
uczniów. Jestem bardzo dumną mamą z bardzo dobrym kontaktem ze swoim jedynakiem.
Po latach niepowodzeń moje serce otworzyło się na uczucia. Poznałam wspaniałego mężczyznę, jest
Polakiem i tak jak ja ma za sobą nieudany związek i dziecko.
Jestem szczęśliwą osobą, czuję to szczęście a wtedy gdy jestem szczęśliwa lubię tworzyć.
Zapraszam do mojego pierwszego i podstawowego przepisu na ciasto kruche i ciasto, które wczoraj
zostało stworzone w przypływie inspiracji.
Ciasto kruche sprawdzony przepis od raszyńskiego cukiernika
3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka cukru kryształu
szczypta soli
1 całe jajo
125 ml jogurtu naturalnego
250 gramów masła ( najlepsze prawdziwe masło)
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
Wszystkie te składniki wygniatamy (u mnie robi to mikser hakowy) a następnie można to ciasto zmrozić i zetrzeć na tarce do blaszki.
Na startej połowie ciasta wykładamy jabłka lub inne owoce jak na szarlotkę.
U mnie są to borówki 0,5 kg z 3-ma dużymi,twardymi jabłkami,szklanką soku brzoskwiniowego oraz 2-ma czubatymi łyżkami mąki ziemniaczanej.
Moje owoce zagotowałam a następnie dodałam szklankę soku z wymieszaną dokładnie mąką ziemniaczaną. Zagotowałam to wszystko razem, stworzył się gęsty kisiel owocowy i gorący wyłożyłam na podpieczone 15 minut ciasto.
Drugą część ciasta znów ścieramy na jabłka .
Pieczemy ok 45 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni
Ja z drugiej części ciasta zrobiłam ciasteczka bo miałam małą pomocnicę i robienie ciasteczek było nie lada frajdą a ciastka wyszły bajeczne w smaku
:)

Komentarze
Prześlij komentarz